Przypadek
Jedna osoba, jedna rozmowa
W drugiej klasie technikum miałem zerową motywację do nauki. Byłem przekonany, że i tak znajdę pracę bez dyplomu. Patrząc na tamten moment na rynku technologicznym, nie był to wcale całkiem absurdalny pomysł.
Szkoła zorganizowała wyjazd na targi edukacyjne do pobliskiego miasta. Uczelnie prezentowały swoje oferty, ale do matury miałem jeszcze dwa lata, więc chodziłem tam raczej bez celu. W pewnym momencie zobaczyłem stoisko o studiach w Wielkiej Brytanii.
To, co wydarzyło się potem, pamiętam do dziś. Gość ze stoiska mnie zauważył, zawołał i zapytał, czy myślę o studiach za granicą. Nie myślałem. A jednak jakoś przekonał mnie, żebym poszedł na wykład zaczynający się za godzinę czy dwie. I tak mieliśmy zostać na targach do popołudnia, więc uznałem, że to dobry sposób, żeby zabić czas.
Te 40 minut całkowicie odwróciło moje myślenie o studiach. Zakładałem, że brytyjskie uczelnie wymagają idealnych wyników i że aplikowanie to strata czasu. Okazało się odwrotnie: aplikacja na uczelnie w UK była łatwiejsza niż na wiele uczelni w Polsce.
Wziąłem kontakt i temat na jakiś czas ucichł, bo nadal byłem w liceum. Ale pod koniec trzeciej klasy wrócił. Odezwałem się i prawie od razu ruszyliśmy z procesem. Ta sama osoba organizowała też finansowane wyjazdy na uczelnie w UK: można było zobaczyć kampusy, wejść na zajęcia i poczuć życie studenckie od środka. Jestem za to ogromnie wdzięczny, bo realnie zmienił kierunek mojego życia. Uczelnia pokrywała koszty, więc zgłosiłem się jako wolontariusz i spędziłem tydzień, żyjąc jak student w UK.
W tamtym czasie byłem dość zamknięty i niespecjalnie otwarty na nowe znajomości. Część osób mogła uznać mnie za dziwaka z grupy. Paradoksalnie kilka relacji z tamtego wyjazdu przetrwało do dziś i to jedni z moich najbliższych ludzi.
Jedna przypadkowa rozmowa na targach sprawiła, że przeprowadziłem się do innego kraju, zacząłem studiować w innym języku, zbudowałem przyjaźnie z ludźmi z całego świata i zrobiłem pierwsze prawdziwe kroki ku samodzielności jako 19-latek sam w obcym miejscu.
Tamte lata nauczyły mnie więcej niż niejeden wykład. Studiowałem na pełen etat i pracowałem, żeby się utrzymać: budowałem relacje od zera, uczyłem się iść dalej, kiedy nie ma do kogo zadzwonić, płaciłem czynsz, gotowałem, robiłem pranie i ogarniałem wszystkie drobne codzienne rzeczy, których nie zauważasz, dopóki ktoś robi je za Ciebie.
Czasem o tym myślę. Co by było, gdybym minął to stoisko. Gdyby nikt mnie nie zawołał. Gdybym odmówił udziału w wykładzie. Miałbym zupełnie inne życie. Innych ludzi. Inne wspomnienia. Inną wersję siebie.
Tak działają przypadki. Nie widzisz ich z wyprzedzeniem. Jeden zwykły wtorek, jedna rozmowa z nieznajomym i nagle jesteś na ścieżce, której nigdy nie planowałeś, stając się kimś, kim nie wiedziałeś, że możesz zostać.